pl Polish
/nowości

Życzenia świąteczne oraz noworoczne

Wszyscy dostrzegamy, że od kilku miesięcy mamy czas wyjątkowy. Czas, który nie miał miejsca w historii społeczności naszej planety. Gdy w połowie marca mijającego roku, mieszkańcy większości krajów europejskich udali się do domów z powodu odgórnego wyłączenia gospodarki, napisałam na fejsbuku – na którym od trzech miesięcy mnie już nie ma – że w najbliższych tygodniach czeka nas albo ostra jazda spowodowana narastającym stanem epidemii (czyli mamy do czynienia z faktycznym problemem), albo możemy spodziewać się niebawem wjazdu »rycerza na białym koniu« (czyli chodzi o literacką fikcję, której celem jest wprowadzenie czegoś na masową skalę). Wkrótce okazało się, że zaistniał drugi wariant – rządy poszczególnych krajów zaczęły głosić, że ratunkiem przed „szalejącym” wirusem są szczepionki. To szczepionki mają uwolnić nas od noszenia masek, to szczepionki mają sprawić że przestaniemy być zagrożeniem (łącznie z bycia mordercą, jak mówią niektórzy proszczepionkowcy) dla mijanego człowieka, to w końcu szczepionki mają sprawić, że centrala pozwoli ludziom prowadzić ich własne biznesy. Retoryka dotycząca szczepionek, pojawiła się w kwietniu tego roku i dotyczyła praktycznie wszystkich krajów jakie zastosowały tak zwany lockdown, polegający na wyłączeniu różnych sektorów gospodarki. Szczepionki mają ocalić ludzkość przed zagładą. Są jedynym, bezalternatywnym wybawieniem. Obecnie, w grudniu 2020 roku, w obliczu gdy zaczynają być już serwowane błyskawicznie wynalezione oraz błyskawicznie przetestowane (SIC!) klinicznie preparaty (nie używam słowa szczepionka, ponieważ znakomita większość z nich to preparaty DNA lub RNA, które po prostu nie kwalifikują się do nazwania ich szczepionkami) mamy zaostrzenie tej retoryki. Zaostrzenie do tego stopnia, że decydenci otwarcie mówią o segregacji sanitarnej, o sekowaniu osób które się nie zaszczepią. W naszej historii, mieliśmy już do czynienia z różnymi szykanami innych ludzi, choćby ze względu na ich narodowość lub kolor skóry.

Skąd ten długawy wstęp? Otóż stąd, że być może mamy ostatnie takie święta. Święta, podczas których możemy spotkać się z rodzinami, z osobami bliskimi. Przyszły rok jawi się jako wielka niewiadoma… Jak będzie wyglądać gospodarka po paromiesięcznym (na chwilę obecną) postoju? Co stanie się z siłą nabywczą naszych pieniędzy? Co stanie się z zaszczepionymi oraz z tymi, którzy szczepień chcą uniknąć? Czy będziemy mieć pracę i tym samym czy będzie co do garnka włożyć…

Walorem bieżącej sytuacji jest to, że oniryczna absurdalność skłania coraz większe ilości ludzi do uchylenia swych zamkniętych powiek. Wyłączają TV i zaczynają szperać. Uczyć się. Zdobywać wiedzę na tematy bieżące i te sięgające mniej lub głębiej w historię. Właśnie obecnie takie podejście zaliczam do najważniejszych – dzięki wiedzy możemy kojarzyć fakty, budować własną opinię, rozmawiać i dzielić się z innymi. Odbudowywać więzi międzyludzkie.
Uczmy się zatem, sięgajmy po książki (w tym też takie, które mają lat kilkadziesiąt) bo wkrótce możemy znaleźć się przed najważniejszym w swym życiu wyborem – po której stronie barykady stanąć.
Kończy się stary świat. To jak będzie wyglądać ten nowy, zależy od nas.

Życzę spokojnych świąt Bożego Narodzenia, natomiast odnośnie życzeń noworocznych – by apologeci „nowej normalności” oraz segrtegacji sanitarnej, z podkulonym ogonem, schowali się w najbliższych miesiącach do mysiej dziury (co i tak ich nie uchroni przed trybunałem).

Pozdrawiam – także tych co uważają mnie za wroga – Agnieszka

ps#1. To były najdłuższe życzenia w moim życiu…
ps#2. Zamieszczone zdjęcia zrobiłam około 10 lat temu, podczas jednej z ostatnich śnieżnych zim.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *